Śmierć

Czym jesteś Śmierci żywota
Chyba jednym wielkim paradoksem istnienia
Kończysz wszystko na ziemi,
Rozpoczynasz wszystko w wieczności.
Jedną chwilą to czynisz,
Wręcz ułamkiem sekundy
Zmieniając naszą ludzką egzystencję.
O Ty Śmierci żywota,
Co kojarzysz się z definitywnym odejściem,
A przecież w tym twoim paradoksie istnienia,
Jest to właśnie, że ciągle jesteś,
I to dla wszystkich.


Wciąż obecna,
Zawsze przy nas,
Nigdy o nikim nie zapominasz,
I nikogo nie pominiesz.
Choć wszyscy przed Tobą uciekamy,
To nikt jeszcze nie uszedł Twej uwadze.
Tylko Jeden ciebie pokonał,
I zwyciężył. 
Tylko On,
Którego grób jest pusty.
To jest twój paradoks:
Jesteś śmiercią, a wciąż żyjesz
I masz się nad wyraz dobrze,
Nawet trzeba rzec, że zbyt dobrze,
Ty wieczna żniwiarko snopów człowieczych.
Nie patrzysz na pory roku,
U ciebie nigdy nie ma odpoczynku,
Nie będąc zmęczoną ni utrudzoną.
Przemierzasz ludzkie łany,
One u ciebie zawsze bieleją na żniwo.
My modlimy się,
Aby cię oddalić z życia naszego,
I tych, których kochamy,
Bo jak zawitasz na nasze pole,
Wejdziesz pod nasz dach,
Niekiedy niespodzianie,
To niesiesz nieutulony żal,
Tęsknotę i ból bezpowrotny,
A rana serca nieustannie bije,
Krwawiąc niemożebnie.
Czasem masz ludzkie oblicze,
I jesteś wybawieniem,
Dając w swym przyjściu wytchnienie,
I uwolnienie z cierpień istnienia.
Tak duchowe, gdy ból duszy przytłacza,
I to ludzkie, ciała skaleczenie,
Kiedy przyjdziesz z zaskoczenia
I w mgnieniu oka zabliźnia się rana,
A ja człowiek zbolały, mały i nieporadny
Staję się duchem ulotnym w 
Paradoksie Twojego istnienia.

ks. Maciej Ziembicki

Komentarze