Głaz
Leży głaz przy drodze,
czuwa nad podróżą,
wszyscy co przechodzą
tu głazu nie widzą.
Leży on spokojnie
w ciszy, wśród traw pola
i tak sobie patrzy
jaka ludzka dola:
my wciąż zabiegani,
pędzący do przodu,
pełni egoizmu,
wzajemnego chłodu.
Idą pokolenia,
na głaz nic nie zerkną,
bo wciąż w dal wpatrzeni,
przed niczym nie klękną.
Nikogo nie widzą,
głowy nie pochylą,
ale biegną, pędzą
żyjąc tylko chwilą
i wołają: chwilo -
ach, trwaj bezustannie,
a ona nie słucha,
tylko czasu łaknie.
I wszystko odchodzi
z mozołem żywota,
nic tu nie zostanie:
człowiek, ni istota.
Choć tyle zabiegów,
tyle trudów, znoju,
i tak odchodzimy
w ciągłym niepokoju.
A głaz przy drożynie,
co leży spokojnie,
patrzy na nas biednych,
smutnych, niepokornych,
był, jest i będzie
trwał - to jego misja
i on pozostanie,
gdy zabraknie życia.
ks. Maciej Ziembicki

Komentarze
Prześlij komentarz