Stoję nad brzegiem morza

Stoję nad brzegiem morza 
Patrzę w dal niekończącą,
W ten bezkres błękitu wody,
Który przechodzi w horyzont nieba,
I myślę nad życiem moim,
Jak płynie wciąż nieustannie 
Przez góry, doliny, ciernie,
Co tworzą bóle codzienne,
Gdzie los mój zależy ode mnie,
Choć zawsze niedoskonały,
Bo tak naprawdę istnienie,
Jest życiem wprost z nieba chwały.
Nie widzę tamtej granicy,
Co dzieli morze od nieba,
Tak samo życie człowieka,
Jest drogą w podwoje nieba.
Płyniemy przez świat szalony,
Nie widząc kresu żywota 
I kiedy się spostrzeżemy,
Jesteśmy cali obecni
W wiecznym mieszkaniu nieba.
To wszystko Jego zasługa,
Co mieszka, tam w górze, w obłoku,
I na nas wytrwale czeka,
By nas posadzić przy swoim boku.

ks. Maciej Ziembicki

Komentarze