Wraz z chłodem nocnym
Wraz z chłodem nocnym
co mgłę rzeczną niesie,
zawitał do nas barw pełen wrzesień.
Dni trochę krótsze,
choć ciepłe jeszcze;
czasem przychodzą jesienne deszcze.
To wszystko sprawia,
że zieleń wiosny
w blask zbóż pośród lata
nam się przeistacza
ta ziemi poświata.
Świat się ubiera w kolory tęczy:
żółty, aż złoty,
czerwień krwi wszędzie.
I liście, które spadają z drzewa
wieszczą nam wszystkim,
że kresu dobiega...
ten czas harmonii i czas pokoju
zmienia się w smutek i czas niepokoju.
A dzikie wino, co świat oplata
swą krwawą czerwienią jest kresem lata,
i nam zwiastuje poranne chłody
mgły siwe w bieli i gwiezdne noce,
dając nam ciepło dnia codziennego
i chłód czarnej nocy sprowadza na niego.
A "babie lato" wszystko spowija
i mgłą zasnuwa jak Boża miłość.
Co tkliwa jest, zwiewna, zawsze ulotna,
a przez to cenna, dobrocią słodka,
jak konfitura z śliwy soczystej
dodaje uroku w dni chłodne i dżdżyste.
Zaś jarzębina w korale strojna
jak wielka dama cała nadobna,
która na głowie ma wianek z liści,
a w koszu na rękach lasu owoce:
same prawdziwki, maślaki, podgrzybki.
Piękna jest jesień, ta pani barwna
przez cienie, kolory niezmiennie sławna.
O, słodka jesieni, w ostatnich promieniach
słońca mdłego, Ty też się nie zmieniaj.
I trwaj jak najdłużej,
daj z siebie wszystko,
by żadne licho do nas nie przyszło.
ks. Maciej Ziembicki

Komentarze
Prześlij komentarz